Pytanie które sobie dość często ostatnio zadaje. Mając siedemnaście lat mogę się przyznać bez bicia że nigdy nie byłam zakochana. Zauroczona owszem, ale nigdy zakochana. Teraz kolejne pytanie, jak widzę "miłość"? Moim zdaniem miłość to uczucie które pokazujemy codziennie wybranej przez nas osobie. Nie ważne czy jest to kobieta czy też mężczyzna, każdy miłości potrzebuje. Ja widzę miłość jako martwienie się, codzienne zafascynowanie, potrzeba spędzenia wspólnego czasu jak i uszczęśliwienie tej oto osoby. Jako nastolatkowie pewnie mamy kogoś kogo możemy nazwać swoją "pierwszą miłością" ale czy to naprawdę była miłość? Jak ma się pierwszą miłość to nie ma się drugiej, proste. Mając pierwszą miłość, nigdy nie powinno się pokochać innej osoby tak samo bądź mocniej, bo to nie możliwe. Jeżeli uważało się kogoś za "miłość swojego życia" i jest się z kimś innym to tak naprawdę nigdy zakochani nie byliśmy bądź kłamiemy. Dlatego w miłość nie wierze, ponieważ poco wierzyć w czyjeś słowa że nas kocha, jak po rozstaniu ta osoba przestaje nas kochać a czy w miłości nie chodzi o to żeby kochać na zawsze? Sama już nie wiem.
Oczywiście, chciałabym żeby kiedyś się ktoś we mnie zakochał tak żeby świata nie widział beze mnie. Chciałabym, żeby ta osoba nawet gdybyśmy się rozstali nadal się o mnie martwiła i kochała.
Niektórzy też uważają że ich rodzice się kochają, moim zdaniem to jest już przyzwyczajenie. Kochają się, ale jako przyjaciele, a nie wezmą rozwodu bo są do siebie przyzwyczajeni i za dużo ich łączy. Bynajmniej tak jest w przypadku moich rodziców.
Dobra, koniec już, nie będę wam gadała o takich bzdetach ale chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat :)
Przyzwyczajenie jest najgorsze. Trudno wtedy odejść, a po co być z drugą osobą nie kochając jej?
ReplyDeleteMiłość jest czymś co bardzo trudno odnaleźć. Często nam się wydaje, że to już to lecz później okazuje się, że nie. Ile ludzi na świecie tyle interpretacji miłości, każdy widzi, czuje to inaczej. Nawet nie da się tego opisać. Bardzo ciekawy post - nie jest wcale bzdetem tylko bardzo ważnym tematem więc dobrze, że go poruszyłaś.
http://strongwomeen.blogspot.com/2015/09/ulubiency-wrzesnia-2015.html - zapraszam. Będzie nam miło jeżeli zostawisz komentarz, a jak Ci się spodoba blog to zaobserwuj ;)
Moje zdanie jest proste, znaczne od pierwszej miłości. To tylko nazwa pierwszego zauroczenia, pierwszego chłopaka, ale pierwsza miłość raczej nigdy nie jest ta jedyną. Dorastając miłością dla nas będzie druga osoba, najczęściej ładna, zabawna i otwarta, gdy emocjonalnie dorosniemy zakochany się w osobie inteligentnej, stabilnej, uczuciowej. Milosc to pojęcie bardzo względne, ale wiem że istnieje :)
ReplyDeletePozdrawiam cieplutko myszko:*
Ayuna-chan.blogspot.com
Ja też mam 17 lat i nie byłam nigdy zakochana, ale wierzę w miłość :)
ReplyDeleteMój blog - klik